HJR5

HISTORIA JEDNEJ RYCINY: Król Ozjasz dotknięty trądem

HJR5

27 czerwca 2015, o godz. 12.00

Podobizna jednego z dwudziestu władców Królestwa Judy (stolica: Jerozolima), mianowicie Ozjasza (Azzarjahu vel Uzzijahu). Który – powiedzmy – nie upilnował zadekretowanego w Księdze rozdziału władzy świeckiej i duchowej. Ale jednak inaczej niż to się robi dzisiaj. Bo inaczej to wtedy rozumiano. Jakby na odwrót. Dokładnie zaś było tak: sprawując funkcję najwyższego zwierzchnika państwa próbował wejść w uprawnienia kapłanów.

Błąd? Błąd! W rezultacie – trąd. Wiadomo skąd.

Imaginacyjny portret Ozjasza – najpierw, pod koniec pierwszej połowy XVII wieku namalował farbami olejnymi na desce – Rembrandt.

Dbając o to, by choroba króla – wiedzę o objawach której nie wiadomo dokładnie jak posiadł – była widoczna. Ale jednak, Rembrandt to Rembrandt, nie za bardzo: jej znamiona na twarzy trudno laikowi przecież zinterpretować, a na pewno to tylko Albert Schweitzer umiałby poprawnie zdiagnozować przykurcz lewej dłoni modela, zręcznie maskowany przed postronnymi – tzn. także przed widzami – gestem prawicy. Zaciemnia też trochę sprawę wspaniały strój. Gdyby malarzowi zależało na jasności, chorego wyposażyłby w np. w obowiązkowy w jego czasach atrybut trędowatego – tzw. klekotkę.

Kiedy, ponad sto lat później – via Francja – obraz znalazł się na wyspach, jego wersję w miedzi w 1764, techniką mezzotinty, wyrył William Pether. Zupełnie nie wiedząc, nie on jeden wtedy zresztą, kogo obraz przedstawia. Dlatego też rycina – według obrazu z angielskiej kolekcji – zatytułowana jest błędnie. Już kardynał Mazarini, poprzedni właściciel obrazu, nie wiedział, że to nie żydowski rabin. Tylko biblijny król Ozjasz, pokarany chorobą za naruszenie prawa religijnego. O tym who is who dowiedzieli się dopiero spadkobiercy drugiego właściciela.

Ale malarz oczywiście wiedział. Bo znal Biblię i malował konkretnego króla. W zaawansowanej postaci choroby, z deformacjami twarzy, z odpadającymi płatami skóry, z przykurczem lewej dłoni.
Rytownik, zwiedziony błędnym tytułem – a może z zupełnie innego powodu?– zatuszował jak potrafił objawy trądu na twarzy. Które przyćmiewa też – tak jak na obrazie – ten sam wspaniały strój.
I tak – zastrzegamy: to tylko nasza interpretacja, każdy, Rembrandt zostawił tę furtkę, ma prawo do własnej – olejny portret człowieka, do którego właśnie dotarła prawda o toczącej go chorobie, przed którą nie ma ratunku, stał się rytowanym portretem – może i cokolwiek schorowanego – orientalnego żydowskiego potentata. W turbanie. Bo tak wtedy przedstawiano wszystkich ludzi Orientu – Żydów również.

***

A Jew Rabbi, 1764
Mezzotinta (herb i podpis w miedziorycie)
według obrazu Rembrandta Harmenszoon van Rijn
rytował William Pether
Proweniencja: A Collection of Prints, Engraved after the Most Capital Paintings, London (John Boydell), 1767-1792
Pierwowzór malarski (olej na desce) The King Uzziah Stricken with Leprosy, 1639
Duke of Devonshire, Chatsworth House, Derbyshire, UK.
Kolekcja »Żyd Niemalowany«

***

Zajęcia odbędą się:
27 czerwca 2015, o godz. 12.00
na Zamku Królewskim w Warszawie
pl. Zamkowy 4, Warszawa
w ramach wystawy „Żyd Niemalowany w Ziemi Kanaan”
prezentowanej w Galerii Wystaw Czasowych
Prowadzenie: Paweł Szapiro
Oprawa graficzna: Magda Rubenfeld Koralewska
Program jest realizowany przez Fundację Żyd Niemalowany
Program jest współfinansowany przez Miasto Stołeczne Warszawa

Screen Shot 2015-06-18 at 01.33.14
Więcej informacji: www.zydniemalowany.pl
Polub nas na facebooku: www.facebook.com/zydniemalowany